Witaj wśród Dżemożerców!
Wszyscy użytkownicy
Dżemożerca11
Quuenty
Pawika
Ellexa526
Ten post jest zablokowany.

Nudzi mi się, czyli kolejna próba grupowego fanficka :3

To, co w temacie. Ostatnio parę osób jest aktywnych, więc pomyślałam, że to być może wypali. Zasady takie, jak zawsze, najważniejsza to brak dwóch postów tej samej osoby pod rząd.

Więc zaczynam:

Do Dżemosława ciągle dochodziły plotki o dziwnym zachowaniu ludzi znad Bałtyku. Podobno coraz więcej osób zostawało Hejterami Dżemu. Podejrzewał, że jego brat znowu coś kombinuje, postanowił więc to sprawdzić. Ledwo przybył do Łeby, spotkał tam Dżemozława.

Dopiszcie coś ciekawego :3 Liczę na Was c:

1 6
  • Zagłosuj
  • Odpowiedz
Dżemożerca11
Quuenty
Pawika
Ellexa526
1

Nie tyle, że stanął z nim oko w oko, lecz przechadzając się na tamtejszej plaży zobaczył jak na kogoś wrzeszczy. Postanowił, że lepiej zostać w cieniu, niczym agent 007 kamuflując się najlepiej jak potrafi. Rozłożył dookoła siebie parawany, parasol, koc i z lornetką w ręku dyskretnie przyglądał się bratu.

    1. POLSKAIPARAWANY*
1

Dżemozław jeszcze chwilę wymieniał się głośnymi wyrazami z innymi, ale ze swojej kryjówki Dżemosław, niestety, nie słyszał dokładnie o czym mówił. Nagle ich wymiana zdań się zakończyła, a zły brat zaczął się powoli oddalać, rozglądając się dookoła, jakby chciał się upewnić, że nikt go nie widział. Dżemosław ucieszył się w duchu, gdy jego barykada z prawanów okazała się skuteczna, ale jego radość wyparowała równie szybko, jak się pojawiła, kiedy uświadomił dobie, że Dżemozław odchodzi, a on nie jest w stanie przenieść kryjówki ze sobą. Owinął się więc kocem i, wyglądając jak ogromny kokon, z lornetką przytkniętą do twarzy, zaczął skakać za nim, bo koc uniemożliwiał mu inne ruchy. 

Dobrze, że Dżemozław nie zauważył, że przez całą drogę śledził go skaczący kokon.

1

Brat Dżemozława skręcił w boczną uliczkę, a już po chwili znalazł się w dużym samochodzie w hipisowskim stylu. W nadziei, że nikt nie domyśli sie, że w takim samochodzie może się ukrywać ktoś taki jak on, wybrał jeden z najbardziej dziwacznych i kolorowych modeli na złomowisku. 

0

Okazało się niestety, że samochód nie chce odpalić. Dżemosław próbował kilka razy, usiłował nawet nakarmić pojazd dżemem, ale bezskutecznie. W końcu uznał, że kolejne próby są bez sensu i poszukał innego, równie dziwacznego auta. Jednak ledwie siadł za kierownicą, usłyszał za sobą niski głos:

- Hej, ty, co robisz w mojej furze?

1

Dżemosław aż podskoczył na dżwięk tego głosu, ponieważ rozpoznał w nim groźny głos brata. Wiedział, że już nie żyje i jedyne co mu pozostało to improwizacja.

- T-to twoja fura? - zapytał lekko odwracając głowę w stronę Dżemozława, jednak uniemożliwiał mu to koc, w który był zawinięty.

- Czekaj, czekaj. - Brat Dżemosława zmrużył oczy przyglądając się mu. - Skąś cię kojarzę...

- Doprawdy? - spytał Dżemosław. Ledwo powstrzymał się od rzucenia ripostą typu "no nie wiem, może brata?"

- Ach, to ty dzisiaj sprzedawałeś te gofry przy plarzy, pamiętam. - powiedział, a jego na jego twarzy zagościł grymas zapewne imitujący uśmiech. - Smaczne były.

W tamtej chwili Dżemosław uznał, że albo jego brat jest tak głupi, albo koc to najlepszy kamuflaż na świecie.

0

- Ale mimo, że twoje gofry są dobre, nie pozwolę ci zostać w moim aucie. Wypad! - wrzasnął Dżemozław, a jego brat usłuchał. Uznał, że dla jego misji lepiej będzie, jeśli nie będzie się z nim wykłócał.

Wysiadł więc i zniknął za pobliskimi drzewami. Zaczaił się tam i czekał, co zrobi jego wróg. Ten wsiadł do swojego auta (choć Dżemosław przeczuwał, że prawdziwym właścicielem jest ktoś inny) i odjechał.

Muszę go dogonić, pomyślał. Tylko jak? Nie mam samochodu ani czasu na szukanie jakiegoś innego pojazdu...

Wtem tuż obok jego kryjówki przejechała taksówka. Dżemosław zatrzymał ją, wsiadł i nakazał kierowcy gonić auto w kolorach tęczy. Jednak za późno się zorientował, że za kierownicą siedziała Magda Gezler.